Zaczynamy zapowiedzi sezonu NBA 2026/2027. Trzydzieści zespołów, po pięć na odcinek, upchnięte w sześciu epizodach. Czysta matematyka i wielka logistyka.
Zapowiedź sezonu NBA 2026/2027
Zaczynamy przemiał trzydziestu drużyn NBA przed sezonem 2026/2027. Thunder ciągle budzą się w środku nocy, zalani zimnym potem, bo w kącie pokoju stoi ten wielki, francuski potwór i patrzy na nich bez słowa. W Toronto Leonard siedzi i patrzy na trzech typów z wyjściowej piątki, a każdy z nich ma w oczach ten sam głód. Piłka jest jedna, a żaden nie zamierza się dzielić.
Clippers to reaktor atomowy, w którym właśnie pękła kopuła. Wszystko dymi, tło promieniuje, ludzie uciekają, a my stoimy z boku z gotową propozycją wymiany i udajemy, że da się to jeszcze ugasić. W Indianie nagle szarpnął przeciąg i zatrzasnął drzwi, zostawiając w hali głuchą ciszę i zapach stęchlizny. Za to pod koszem trwa rzeź: złote ręce Zubaca są kością niezgody u Redaktorów.
Cavs świecą się w czołówce jak tani neon w deszczowy piątek, ale w środku to może być zwykła, pusta wydmuszka, której nie uratuje ich żaden europejski Kobe, chociażby biegał po parkiecie na rzęsach. Na koniec szare, zardzewiałe Detroit. Pistons mają swój dylemat z Durenem i mogą się nim udławić jak kiedyś pewnym centrem…
Spodobało się? Przesłuchaj wcześniejszy odcinek:


Dodaj komentarz