Zapowiedź kolejki: NFL S25 Week 12


Po tak cudownym popisie defensywnej gry ekipy z Houston moje spragnione footballu ciało nie może doczekać się nadchodzącej kolejki, która obfitować będzie w smakowite jak dziękczynny indyk spotkania.

Buffa(L)lo Wings

Cóż to było za „meczycho”… Defensywa, defensywa i raz jeszcze defensywa i to w takim wydaniu, że Will Anderson Jr. Danielle Hunter oraz Calen Bullock wyglądali jakby sam
JJ Watt się rozmnożył niczym pantofelek i powrócił z emerytury pod trzema postaciami.

Bo jak inaczej podsumować występ trzech Panów, skoro zafundowali oni dziękczynny koszmar Joshowi Allenowi? Wystarczy spojrzeć na to, że wspólnie mieli:

0
Tackles
0
Sacks
0
QB Hits
0
Int
0
FF

Krótko mówiąc – trójka zawodników nie tylko zrobiła połowę roboty całej defensywy Texans, bo suma ich sacków, hitów na quarterbacku i przechwytów sprawiła, że praktycznie każdy big play defensywy Texans przechodził przez któregoś z nich, na każdym kroku upokarzając broniącego MVP, rozgrywającego Buffallo.

Nieprawdopodobne jak przygotowany do meczu był sztab ekipy z Teksasu.

O ile James Cook zagrał naprawdę dobre spotkanie, wybiegał sporo ważnych jardów, stanowił duże zagrożenie i to głównie dzięki jego grze Bawoły mogły w ogóle podejść, chociaż na zasięg kopnięcia oraz zdobył to jedno, honorowe przyłożenie, to…

Josh Allen… Cóż, ten sezon to jest naprawdę ciekawe studium przypadku, bo od zawodnika, którego prawie nikt nawet nie mógł dopaść po snapie i na którym w pierwszych 6 spotkaniach zrobiono 12 sacków stał się tym, który w 5 kolejnych meczach, powalony został 16 razy, z czego ich połowa miała miejsce w czwartkowym meczu.

Czyli w tym sezonie leżał na ziemi już 28 razy i brakuje mu już tylko 5 do rekordu kariery, kiedy to miał 33 w 2022. Przy takiej linii ofensywnej ma szanse wyrównać rekord, jeszcze w listopadzie, a realnie w grudniu. Co zabawniejsze – rok temu powalony został, przez cały sezon 14 razy, zatem Houston w czwartek, w jednym spotkaniu zrobiło na nim ponad połowę sacków z zeszłego roku.

Zresztą samo Bills jest w dość dziwacznym położeniu, czy to przez wiarę przed sezonem w to, że ich dywizja składająca się z młodych Patriots, fatalnych jak zawsze Jets i absolutnego wysypiska, jakim jest Dolphins, sprawiła, że nie wykonali realnych ruchów we wzmocnieniu ataku górą, czy linią ofensywną będąc pewnymi jej wygrania, czy po prostu, to kwestia zwykłej głupoty – nie wiem, aczkolwiek się domyślam i widząc, jak marnowane są lata Allena, gdzie musi robić wszystko sam, to po prostu szkoda mi tego chłopaka. Chociaż to opowieść na inny tekst.

Co to zaś ta dość znacząca porażka oznacza dla samego Bills, ekipy, która od 5 lat wygrywała swoją dywizję?

A no to, że nagle spadają na 6 miejsce w konferencji, w dywizji są za zlekceważonymi Patriots, a ich sezon coraz bardziej przypomina walkę o przetrwanie w tłoku wild cardów niż realną szansę na pierścień.

A Texans za to wychodzą z cienia. Pod nieobecność C.J. Strouda, Davis Mills (znowu udowadnia, że to najlepszy backup w lidze) prowadzi zespół do 3 zwycięstw z rzędu i po fatalnym starcie sezonu ekipa z Teksasu zaczyna gonić miejsce w rozgrywkach posezonowych.

A teraz zapraszam do zapowiedzi!

Seattle Seahawks @ Tennessee Titans

Genialne w tym sezonie Seattle z jeszcze lepszym Jaxon Smith-Njigba jadą nawet nie tyle, że spuścić łomot Tennessee, ale po prostu przeprowadzić na nich najbardziej brutalną i obrazoburczą egzekucję, jaką tylko możemy sobie wobrazić.

W zasadzie nawet mimo tego, że Sam Darnold po raz kolejny został obnażony – tym razem przez defensywę Rams, gdy stare demony i jego prawdziwe oblicze busta próbowały się wyrwać spod systemowego grania ze świetnym receiverem – nie zmienia to faktu, że Titans są po prostu okrutnie beznadziejni i to spotkanie przegrają z kretesem

Czy Cam Ward dowiezie cokolwiek w tym spotkaniu? No absolutnie nie, bo pierwszy pick tegorocznego draftu, wygląda w tym sezonie dokładnie tak, jak legenda LSU i największy bust wszechczasów – JaMarcus Rusell – to nawet nie jest przesada.

Cam Ward (2025-2025) vs. JaMarcus Russell (2008-2008): Passing Totals Table
Rk Player Age From To G GS Cmp Att Inc Cmp% Yds TD Int Pick6 TD% Int% Rate Sk Yds Sk% Y/A AY/A ANY/A Y/C AV FantPt
1 JaMarcus Russell 23 2008 2008 15 15 198 368 170 53.8 2423 13 8 0 3.5 2.2 77.1 31 210 7.77 6.6 6.31 5.30 12.2 7 137.6
2 Cam Ward 23 2025 2025 10 10 194 332 138 58.4 1954 6 6 0 1.8 1.8 73.8 41 318 10.99 5.9 5.43 3.98 10.1 86.1
Provided by Stathead: Found with Stathead. See Full Results.
Generated 11/21/2025.

Mecz raczej bez historii, chyba że JSN zagra po raz kolejny mecz z innej galaktyki i po cichu zrobi kolejny krok do tej niezdobytej jeszcze granicy 2000 złapanych yardów.

New York Jets @ Baltimore Ravens

Lamar Jackson i jego redemption arc – tak chyba można nazwać to, co się dzieje w Baltimore.

Po powrocie byłego MVP, Kruki odżyły, wyglądają z meczu na mecz na coraz lepszą ekipę i nawet Derrick Henry, który przez pierwsze tygodnie był raczej tłem niż gwiazdą, po bye zalicza kolejne mecze na 100 jardów i wygląda jak stary King Henry.

Z 1-5 do Bye Week i 4-0 po Bye Week, co by nie mówić robi na każdym wrażenie i skreślany przez wielu John Harbaugh, znowu udowadnia, że wielkim trenerem jest i idzie po 6 zwycięstwo z rzędu.

No bo bądźmy poważni, tak śmieszny zespół w tym sezonie, jak New York Jets, jest żadnym wyzwaniem dla ekipy z Baltimore.

A muszę zaznaczyć, że piszę to w zasadzie nawet jako jeden z fanów tego, co robi Aaron Glenn i ścieżki, jaką podąża ta ekipa (po raz kolejny).

Nie zmienia to faktu, że niezależnie od tego, czy w tym spotkaniu zagra Tyrod Taylor, czy Justin Fields, Jets to przegrają – czy po walce, czy w blowoucie – bo na tym etapie sezonu ważniejszy jest dla nich przyszłoroczny draft niż brzydkie 3–14.

Niestety, ale czasy bez tankowania w NFL przeminęły jak twarda defensywa. Mam tylko cichą nadzieję, że Brecee Hall w końcu zagra porządne spotkanie, bo mam go w swojej ekipie fantasy.

Indianapolis Colts @ Kansas City Chiefs

Życie jest pełne niespodzianek i zwrotów akcji, których nawet sam Alfred Hitchock na swojej karierowej górce, by nie wymyślił, no bo jak inaczej nazwać sytuacje, w której Daniel Jones, to wcielenie dwóch Manningów w jednym ciele. Jones z Giants, to 1:1 Eli, totalnie beznadziejny QB z momentami, a Jones w Colts, to nowy Peyton prowadzący Colts na szczyt konferencji, czego nie widzieliśmy od czasów właśnie starszego i lepszego z braci Manning.

Z drugiej strony zaś Patrick Mahomes, nadzieja na to, że Tom Brady długo nie pobędzie tym GOATem (spoiler alert: nie jest lepszy, więc TB12 pobędzie nim jeszcze długo), jest w sytuacji, którą sam mógłby określić, klasycznym, polskim powiedzeniem: jestem w dupie.

Bilans 5-5 i może jeszcze nie realnie, bo NFL jest ligą pełną niespodzianek, ale jednak ten pierwszy mecz o wszystko – o być w grze jeszcze w styczniu, czy już kupować nowe zestawy do łowienia tuńczyka u wybrzeży Meksyku, bo jeśli Kansas nie wygra, to jest wysoce prawdopodobne, że Mahomes nie zobaczy playoffów pierwszy raz w swojej karierze.

A czy mają szansę z ekipą z Indiany? No cóż… Śmiem wątpić, doskonały Pittman, świetny Jones, jedna z najlepszych linii ofensywnych i idący po MVP w stylu samego Barrego Sandersa – Jonathan Taylor, to może być zbyt dużo dla obrony Chiefs.

Za to atak, niestety, ale lata świetności ma za sobą, pokrywając się niemal w 100% z odejściem Tyreeka Hilla.

Szczególnie że od paru lat mają problemy z big plays, a w tym roku ich ofensywa, jest dopiero w drugiej dziesiątce NFL pod względem jardów na akcję i punktów na drive.

Czy jesteśmy świadkami upadku dynastii z Kansas? Raczej nie, bardziej to pierwszy duży wyłom w fundamentach.

Pittsburgh Steelers @ Chicago Bears

Ależ to będzie mecz…

Spotkanie najbardziej przeciętnej drużyny, jaka istnieje w NFL od lat – tak mowa o Steelers, które stale ma bilans .500+ a jednocześnie nic za tym nie idzie.

A z drugiej strony Chicago Baloons tzn. Bears, które to po raz kolejny z nowym ofensywnym guru, człowiekiem wybitnym Mattem Nagy – wróć Benem Johnsonem i nowym QB w 2 roku Mitchem Trubiskym, tzn. Calebem Wiliamsem idą na doskonały bilans i wizytę w playoffs.

Oczywiście nie ma dla fanów Bears (oprócz mnie), znaczenia, że większość spotkań wygranych w tym sezonie to niewytłumaczalna seria dziwnych zdarzeń i potknięć przeciwnika niż faktycznie jakaś wybitnie znacząca poprawa, ale balonik pompowany jest maksymalnie i będzie nadal, bo Steelers grające prawdopodobnie bez Aarona Rodgersa nadaje się do pchania karuzeli w Czarnobylu i to też pod warunkiem, że będą robić to za darmo.

Mecz będzie siermięgą w ataku, czeka nas po prostu shit show, ale z kolejnym 4th quater winning drive Caleba Williamsa, aby media miały o czym pisać. Bo jak wiadomo statystyka, w której wyżej od Joe Montany jest Eli Manning, jest miarodajna w tym, jakiej jakości ten drive po zwycięstwo faktycznie jest.

New England Patriots @ Cincinnati Bengals

Musimy postawić dwa bardzo ważne pytania:

  1. Czy Tom Brady z pewnością nie sprzedał swojego nasienia do banku spermy w Północnej Karolinie i pewna kobieta z Huntersville skorzystała akurat z jego „produktu”?
  2. Ewentualnie, czy Tom Brady nie był w Huntersville w Północnej Karolinie na 9 miesięcy przed 30 sierpnia 2002 roku?

Jedno z tych dwóch pytań musi być prawdą, bo inaczej nie da się wytłumaczyć tego, kim i gdzie staje się Drake Maye i oglądanie tak potężnych Patriots, to jest esencja footballu.

Nie wiem nawet co tu więcej dodać. Może to, że jak zdrowie i sztab pozwoli to, Joe Burrow wróci akurat na to spotkanie, także będziemy świadkami walki dwóch genialnych młodych rozgrywających.

Szkoda tylko, że JaMarr Chase dostał zawieszenie i nie zobaczymy jego matchupu kontra genialny Christian Gonzalez.

Niemniej jednak zapowiada się pyszny mecz z kategorii must watch i to niezależnie czy Brodway Joe zagra – po prostu oglądanie Patriots w tym sezonie to czysta przyjemność.

Green Bay Packers @ Minnesota Vikings

Miałem wielkie oczekiwania wobec Packers w tym sezonie, byłem niemal przekonany, że to najlepsza, albo druga najlepsza ekipa NFC North, a jednak z tak frustrująco nierównym Jordanem Love, stałą ilością kontuzji korpusu reciverów, a teraz jeszcze urazem Josha Jacobsa, to po prostu zaczynam mieć wrażenie, że dni Matta LaFleur są już policzone.

Z drugiej strony za to w szaranki staje Minnesota, która uznała, że wymiana Sama Darnolda na J.J. McCarthy, to ruch na przyszłość i wejście na wyższą półkę – cóż, pomylili się.

W zasadzie nadal wierzę w chłopaka, ale jest strasznie „krindżowy” z tym tekstem o stowrzeniu bad boy charakteru w który wciela się przed meczem.

W każdym razie mecz zapowiada się nudnie. Żeby było śmieszniej, to realny mecz o życie – model playoffowy daje Packers 44% szans na wygranie dywizji przy wygranej i 23% przy porażce, a Vikings poniżej 1% playoffów, jeśli tu polegną – i właśnie dlatego oczywiście skończy się to 17‑13 po trzech godzinach puntów.

Detroit Lions @ New York Giants

To będzie spotkanie lwa z antylopą. Długie uciekanie przed nieuniknionym rozszarpaniem. Lions klasycznie, jak już dopadną przeciwnika, to zrobią na nim „overkill” i będzie po zawodach.

Nie zmienia to faktu, że po prostu szkoda mi Giants i nawet zwolnionego niedawno Dabolla, bo akurat kiedy ta młoda gwardia zaczynała wyglądać obiecująco, to Malik Nabers zrywa ACL, potem Cam Skattebo rozwala kostkę i na koniec Jaxson Dart ma co chwile wstrząśnienie mózgu, bo jego styl gry jest z kategorii – moim życiowym celem jest CTE, to go zwolniono.

Nie zmienia to faktu, że nadal to intrygująca ekipa i może w przyszłym sezonie coś z tego będzie, ale w tym, Giants już są 2–9, dokładnie tak jak rok temu. Zatem są na doskonałej drodze, aby ponownie iść na 2-10 ku kojącej perspektywie najwcześniejszej matematycznej eliminacji z playoffów w historii klubu.

Krótko mówiąc – „to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni”

Mecz warty do obejrzenia tylko dla Jaboo. Co by nie mówić, ale każdy szanujący się fan NFL musi lubić Winstona, bo to porostu fajny gość.

Jacksonville Jaguars @ Arizona Cardinals

Wiecie co widzi fan NFL patrząc na sztuczne piersi?

Herb Chicago Bears i Jacksonville Jaguars, bo to dwa najbardziej napompowane balony.

Pożartowaliśmy i teraz tak serio – nie wiem co myśleć o tym meczu, bo te dwie ekipy to jest jak pijany starzec – człowiek pełen skrajności i coś co nie powinno działać działa i na odwrót.

Cardinals z Brisettem wyglądają lepiej niż z Murrayem, ale za to Trevor Lawrence wygląda fatalnie, a jednocześnie jakimś cudem wygrywają spotkania.

Jeśli człowiek myśli, że przez jakieś masowe wysmażenie mózgu przeciwnika Bears wygrywa, to za tym co się dzieje w spotkaniach przeciwko Jaguars, to potrzeba po prostu już egzorcysty.

Nie wiem, to przewrotnie może być fajne widowisko, bo wiemy tyle, że nic nie wiemy.

Przepraszam – wiemy, że nie zagra Brian Thomas Jr., który potrafił łapać wszystko od Maca Jonesa rok temu, a w tym sezonie od teoretycznie lepszego Trevora piłkę upuszczał, tak jakby go parzyła.

Dziwne są to ekipy, dziwnie się je ogląda i dziwny będzie to mecz. W zasadzie polecam.

Cleveland Browns @ Las Vegas Raiders

Staram się jak mogę, aby być profesjonalny w opisywaniu tych spotkań, ale akurat, to jedno spotkanie, to naprawdę można by było określić młodzieżowym słowem roku 2017.

Myles Garett staje naprzeciwko człowieka, którego Raiders nie wybrało 7 razy, kiedy mieli taką okazje w tegorocznym drafcie – tak, dokładnie chodzi o tego rozgrywającego, który w ostatnim meczu, kiedy debiutował miał tak niski QB rating, że miałby go lepszy, gdyby po każdym snapie robił spike (rzucałby piłkę w ziemie dla zatrzymania czasu) i dzięki temu był to najgorszy QB rating dla debiutu w historii. Jeszcze zabawniejsze jest to, że miał niższy QB rate niż Nathan Peterman, który w drugim spotkaniu w NFL, w roku 2017 w 14 oddanych rzutach, rzucił 5 interception. Shedeur Sanders postawił sobie poprzeczkę naprawdę nisko i czy uda mu się być jeszcze gorszym?

Z drugiej strony Ashton Jeanty, który miał być zbawcą Raiders z pozycji RB, a jest tak nieefektywny, że człowiek zaczyna się zastanawiać nad zasadnoscią istnienia klubu z Las Vegas.

Jeszcze do tego Geno Smith, który wrócił do bycia tym Geno, którego kojarzy się z Jets.

Szczerze? Te ekipy są tak obrzydliwe, że nie zdziwie się jak skończy się remisem i to jeszcze jednocyfrowym.

Z drugiej strony fajnie będzie zobaczyć rekordzistę pod względem rzuconych yardów i przyłożeń w college footballu, bo nie wierzę, że Sanders dogra mecz do końca i nie zastąpi go Bailey Zappe.

Obrzydliwy i ohydny to będzie mecz. Lepiej włączyć filmik o tym jak schnie farba, bo ta schnąca na realnej ścianie jest tyle ciekawsza, że serce fana Browns czy Raiders takiej ekscytacji mogłoby nie wytrzymać.

Atlanta Falcons @ New Orleans Saints

Jeśli człowieka na którym bazowano historię „Wilk z Wall Street” posadzili na tyle lat do więzienia, to Kirka Cousinsa należałoby prawdopodobnie ukarać śmiercią za kradzież jakiej dokonuje, a z drugiej strony spotkała go jeszcze większa kara niż śmierć, bo uwielbiany KFC musi zagrać w meczu z Saints i reszcie spotkań sezonu, bo Michael Penix Jr. kończy sezon z poważną kontuzją.

W tym spotkaniu kibicuje tym, którzy mają siłę to oglądać na żywo i jeszcze zapłacić za bilety. Są to prawdziwi bohaterowie ameryki, którzy za rany jakie odnoszą w trakcie oglądania swoich ekip powinni dostawać co tydzień Purpurowe Serce.

Mecz bez historii, ale ze smaczkiem, że jest szansa na to, że Saints nie będzie ostatnie w dywizji, co jest ostatnio wielką rzadkością.

Philadelphia Eagles @ Dallas Cowboys

Najbardziej zohydzone ekipy ameryki stają naprzeciw siebie, czyli najważniejsze spotkanie NFC East na które w zasadzie każdy z nas czeka i już żałuje.

Z jednej strony Jalen Hurts, chyba najbardziej przereklamowany QB w lidze i z drugiej strony Dak Prescott, chyba najbardziej przereklamowany QB w lidze. Prowadzą najbardziej znienawidzone ekipy w lidzie – jedna za push tush, druga za bycie Cowboys.

W każdym razie już tak na poważnie, to wbrew pozorom może być to dobry mecz. Dziwna i niespójna ofensywa Eagles może nie dać rady nawet na dziurawą jak ser szwajcarski defensywę Matta Eberflusa, z drugiej strony Dak Prescott znany jest z tego, że jak ma dzień, to potrafi mieć spotkania elitarne.

Do tego dochodzi pojedynek reciverów, bo naprzeciwko siebie stają doskonałe duety AJ Brown i DeVonta Smith, a po drugiej CeeDee Lamb i George Pickens. Spotkanie może być piękne, albo totalnie szorować po dnie ofensywnym, gdzie znowu zobaczymy krótkie biegi Hurtsa, niecelne podania do Browna i flop Daka.

Mecz rozpala nadzieje na dobre spotkanie, ale obawiam się, że będzie takim, które najchętniej by człowiek przespał.

Tampa Bay Buccaneers @ Los Angeles Rams

Kochani, mamy to! Matchup tak dobry, że jak na to patrzę, to mi hormony buzują, chce mi się śpiewać, tańczyć i robić szalone rzeczy na które nie miałem nigdy odwagi!

Tampa jest świetna, może i defensywa nie jest wybitna, ale ofensywnie pod batutą odkupionego Bakera, to jest po prostu poezja i to przecież większość czasu bez Evansa.

Z drugiej strony Matt Stafford, który jest jak wino, jak powiew dawnych lat, jak pocałunek 2000 gdy w tej lidze jeszcze rozgrywający potrafił myśleć i rzucać, a nie tylko biegać, powiew ligi, gdzie wonderlic nie był opersją, a wyznacznikiem!

Matt Stafford – mój MVP!

Wspaniałe to będzie spotkanie, bo Baker dostarcza mnóstwa emocji, z drugiej strony Rams totalnie zaskakuje, bo ma niesamowicie młodą kadrę, bardzo szybko udało im się przebudować zespół i w zdrowiu, to dla mnie osobiście są frontrunnerem do mistrzostwa, a mają mecz z ekipą, która uwielbia takich faworytów dość brutalnie sprowadzać na ziemie. Absolutny must watch!

Carolina Panthers @ San Francisco 49er

Kiedy w życiu chcesz się poddać, kiedy spadłeś z wysokiego konia, to włącz sobie lowlighty Bryce Younga z dwóch pierwszych sezonów w NFL, a potem odpal skrót meczu z Atlantą Falcons w sezonie 25/26.

Powiem tak, szykuje nam się tutaj strzelanina i dla Panthers jest to mecz i okazja do zrobienia najśmieszniejszej rzeczy na świecie i wzięcia spotu w wild card.

Z drugiej zaś strony 49er to walka z każdą możliwą przeciwnością. Niby zbyt dużo kluczowych urazów i kontuzji, a jednak bilans bardzo dobry. Niby Jacoby Brisett nawrzucał im punktów, bo kontuzja Bosy jest tak pewna jak śmierć i podatki – to teraz przy tym niestniejącym pass rushu będzie szaleć Young po genialnym meczu z Atlantą. Całe życie wiatr w oczy.

No i pamiętajcie, że Dave Canales jeśli z Youngiem na QB, z tak nierównym zawodnikiem i tak dość niezbyt utalentowanym zespołem jest w stanie robić takie wyniki, to musicie uznać jego niedocenianą wielkość.

Co do samego meczu – nie warto zarywać nocy, ale na powtórkach bez reklam będzie super do oglądania.

Opublikowano

w

,

przez


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.