Zły Adam Silver be like…

Dzieje się. I nie, nie chodzi mi o Sochana, który przy absencji M-Roba i swojego największego rywala do minut w rotacji – Mohameda Diawary – wyszedł na mecz z Bulls, pograł 11 minut i pokazał wielkie nic. Jedenaście minut. Tyle trwa porządna drzemka po obiedzie, a nie poważny wkład w mecz NBA.

#SprawiedliwośćDlaMitchaJohnsona, chociaż już nawet nie wiem, czy to hasło, czy wołanie z dna studni.

Chodzi o coś większego. O szybki, korporacyjny call Adama Silvera z generalnymi menedżerami całej tej 30-drużynowej orkiestry. Taki Zoom, tylko że zamiast memów i lagów masz ludzi, którzy zarządzają miliardami dolarów. Źródło? The Athletic. Tam się nie pisze o tym, że mucha zdechła, tylko o tym, dlaczego zdechła, kto ją zabił i czy to się opłacało w salary capie. Kłaniamy się panom redaktorom: Joemu Vardonowu, Samowi Amickowi oraz Mike’owi Vorkunovowi, za uchylenie rąbka tej nasiadówki.


Było tak: wideokonferencja, Silver, wiceprezes NBA Evan Wasch i trzydziestu GM-ów. Temat – nowe, restrykcyjne środki antytankingowe, czyli „ochrona integralności sportu”. Brzmi jak hasło z plakatu w korporacyjnej kuchni obok ekspresu do kawy. Ale podobno było grubo, bo Silver zmienił ton. Z ciepłej kluchy zrobił się al dente. Bakłażan spuchł. Jeden z GM-ów powiedział redakcji:

Brzmiał bardziej jak Stern niż Silver

Oni nie zmyślają pod kliki, więc: ja pitolę

I to jest zdanie, które w tej lidze waży więcej niż wszystkie tweety razem wzięte. Stern był jak ojciec z paskiem. Silver do tej pory był jak wujek, który mówi “no dobra, chłopaki”, a potem rozdaje cukierki. Teraz podobno przyszedł z pasem i to nabitym ciekami na których była trucizna. Pierwszy klapsa dostał wielki wizjoner z Brooklynu, który drugi raz w ciągu ostatnich dziesięciu lat robi wielki remanent w Nets.

Marks rzekomo obsrany jak student przed obroną magisterki z tankowania stosowanego, dopytuje o ramy czasowe zmian, bo może jego arcyplan na ten draft właśnie się wali w cholerę. A Silver, z zimnym uśmiechem do niego jak baba na poczcie do petenta:

Powiem tylko, Sean, że powinieneś założyć, że w przyszłym sezonie twoją jedyną motywacją będzie wygrywanie meczów

Sean poskładany jak leżak na all-inclusive. Jebaniutki Silver. Jednym zdaniem wyciął cały romantyzm “Procesów” i ‘Rebuildów”. Całą tę narrację o strategicznym cierpieniu, o przegrywaniu dla przyszłości. GM-owie rzekomo lamentowali, że tankowanie to często strategia przetrwania, że właściciele to akceptują. Jasne, jak akceptują spalanie mostów, dopóki to nie ich dom się pali.


Silver skontrował: system zmusza trenerów do działań wbrew ich naturze. Nie ma na to źródła, ale załóżmy, że ma rację i ktoś z coachów tam płakał mu w rękaw. Trener, który mówi, że tankowanie jest okej, mówi to dlatego, że musi. Co ma powiedzieć? “Słuchajcie, chłopaki, dziś też gramy o jak najniższy procent skuteczności”? Liga chce zmienić system motywacyjny, żeby GM-owie nie czuli, że muszą przegrywać, żeby ratować stołki. To brzmi jak próba naprawy zegarka młotkiem, ale przynajmniej ktoś zauważył, że wskazówki kręcą się w drugą stronę.

Silver jest łaskawy. Liga zbierze pomysły od 30 zespołów, jak to poprawić. W klice GM-ów rzekomo są mieszane nastroje. Trochę samokrytyki, trochę strachu o procesy odbudowy. Czyli klasyka: jedni przytakują, drudzy mówią “to nie tak prosto” i wszyscy czekają, kto pierwszy straci pick.


Na stole leży kilka pomysłów i mój komentarz do nich.

☑️ Ograniczenia w ochronie wyborów w drafcie.

I bardzo dobrze. Ochrona picków stała się w tej lidze jak ubezpieczenie od głupoty. Wydajesz pięć picków na przysłowiowego Bridgesa, siedemnaście na Goberta, a potem płaczesz, że nie masz z czego budować jak okazują się ciamajdami. Byłeś debilem? No to ponieś konsekwencje. Tylko że potem właściciel wywala takiego geniusza z odprawą, a drużyna buja się z jego decyzjami przez lata. Z jednej strony ich wina (drużyny): dali mu władzę i odpowiedzialność. Z drugiej – przydałby się jakiś bat na takich wacków, zanim spalą przyszłość klubu jak papierosa na przystanku.

☑️ Zakaz wybierania w pierwszej czwórce w kolejnych latach.

Tu już mniej entuzjazmu, bo diabeł siedzi w szczegółach, a tych brakuje. W jakich latach? Jak długo trwa embargo? Jeśli w 2026 wybierasz z #2, to w 2027 już nie możesz, ale w 2028 trafiasz #4 i znów wolno? A co jeśli trafisz jakiegoś Jamesa Wisemana i budzisz się z ręką w nocniku? Ale to wina skautów i znowu jesteśmy w szarej streie. Liga uwielbia tworzyć przepisy, które brzmią twardo, dopóki nie zaczynasz ich czytać jak umowę kredytową.

☑️ Blokada wysokich wyborów dla drużyn, które w poprzednim sezonie były finalistami konferencji.

Thunder wypuszczają powietrze nosem, Pacers cieszą się, że to wejdzie dopiero od ewentualnego kolejnego sezonu. I znów wracamy do punktu pierwszego: jeśli ktoś w swojej głupocie oddał picki, które teraz są wysoko, a drużyna zrobiła finał konfy lub lepiej, to dlaczego debilizm oddającego picki ma wpływać na kogoś, kto uczciwie zgodził się na wymianę? Chyba że trzeba będzie te picki ruszyć i oddać za gracza. Ale wtedy klub wyżej rozstawiony i tak się wzmocni, tylko zamiast młodego prospektu, dostanie gotowego zawodnika. Problem nie znika, tylko zmienia koszulkę.

☑️ Kary finansowe i utrata picków.

Jazz i Pacers już dostali grzywny za ostatnie wałki. W skrajnych przypadkach – za wycofywanie kluczowych graczy w czwartej kwarcie – ma być odbieranie wyborów w drafcie. I tu akurat jestem za. A nawet więcej: jeśli liga uzna, że Markkanen był na parkiecie, ale chodził i nie angażował się w akcje jak turysta na deptaku, to też strzelić po kieszeni. Ale to trzeba jakoś uargumentować, a wiemy, że czasami NBA ma z tym problem. Tankowanie w wersji “gramy, ale tak, żeby nie wygrać” jest jak ustawianie meczu bez łapówki – wszyscy widzą, nikt oficjalnie nie przyznaje.


I co teraz myślimy o Adamie? Nie wiem, czy to okrutna krytyka, która spływa ostatnio na Silvera jak kwaśny deszcz, czy może rozochocił go mały sukces wygrania cyrku ASG przez jakiś tam TEAM USA, ale nagle zrobił się złą wersją samego siebie. Jak w negatywie. Jak z mema będącego na topie w 2021 roku. Może w końcu przestanie fantazjować o lidze w Europie jak o egzotycznej kochance i zacznie dbać o własne podwórko, gdzie śmieci leżą pod drzwiami.

NBA to wielka maszyna do produkcji nadziei i rozczarowań. Tankowanie było jej brudnym sekretem, takim, o którym wszyscy wiedzieli, ale nikt nie chciał mówić na głos. Teraz komisarz wszedł do pokoju i zapalił światło. A kiedy zapalasz światło, zawsze okazuje się, że karaluchów jest więcej, niż myślałeś. I nie wszystkie dadzą się zabić jednym call’em na Zoomie.

Dalej będziemy patrzeć komisarzowi na ręce, ale jeżeli to jest początek zmiany na lepszego, bardziej wymagającego bossa tego syfu, to jestem za.

Opublikowano

w

,

przez


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.