I do golenia idzie Ja Morant. I nie chodzi o reklamę maszynki, tylko o ten moment w NBA, kiedy patrzysz na gościa i widzisz, że zaraz ktoś zacznie ciąć koszty, nerwy albo mitologię.
Grizzlies mają dosyć Moranta?
Wannabe gangsta z kontraktem jak z sejfu w kasynie i życiem, które wygląda jak źle napisana gra RPG: losowe kontuzje, zawieszenia, Instagram Live z bronią i wieczne “zaraz wracam silniejszy”. Tragedie nie tyle się za nim ciągną, co parkują pod halą i pytają ochronę, czy mogą zostać na noc.
Memphis się męczy. Cierpliwość kończy się im szybciej niż hype na kolejną edycję “Ślubu od Pierwszego Wejrzenia”, a mit duetu Morant-Jaren Jackson Jr. jako przywódców pękł szybciej niż koszula na modelu plus size, który uwierzył w rozmiar M. Ciągle coś nie gra. Ciągle coś boli. Albo łydka, albo ego, albo system. A kasa? Kasa jest jak betonowy fundament pod dom, który się właśnie pali: 39 milionów dolarów w tym roku, 42 w następnym, 44 w sezonie 2027-2028. I spróbuj to przenieść.
Memphis z i bez Moranta
Spójrzmy na liczby, bo one nie mają uczuć. Z Ja Morantem w tym sezonie Grizzlies mają 6 zwycięstw i 12 porażek. Bez Ja Moranta: 10-9. Przypadek? Może. Ale w NBA przypadki mają zwykle bardzo konkretne kontrakty. Morant zagrał 18 meczów, wszystkie w pierwszej piątce. 19 punktów i 7.6 asyst, 3.2 zbiórki to jedne z najgorszych średnich w jego karierze. Teraz pauzuje, bo ma kontuzję prawej łydki. Powrót najwcześniej 11 stycznia. Kalendarz zna to na pamięć.
Był back-to-back All-Starem w 2022 i 2023. Był. Teraz jest gościem, którego ciało i decyzje ciągle stawiają znak zapytania. Zawieszenie za machanie bronią na Instagram Live to nie jest rozdział, który się zamyka jednym przypisem. To raczej przypalony margines książki. A na boisku? Już nie ten sam, nie tak eksplozywny. Rzut z dystansu nie ratuje – 20.8% za trzy w tym sezonie jest śmiechem na pustej sali. Gdy atletyzm schodzi z obrotów, a jumper nie przychodzi na ustawkę, zostajesz z grawitacją, która nagle działa przeciwko tobie.
Zainteresowanie Morantem w NBA jest znikome
Zainteresowanie na rynku? Cisza. Jesteśmy miesiąc przed trade deadline, a wokół Moranta słychać tylko szum wentylacji. Grizzlies nie chcą dopłacać, żeby zdjąć go z ksiąg, ale jednocześnie Morant jest “dostępny”, gdyby ktoś pytał. Taki klasyczny stan zawieszenia: niby nikt nie sprzedaje, niby wszyscy patrzą. Ryzyko kontra długość i rozmiar kontraktu – ulubiona gra generalnych menadżerów o trzeciej w nocy w procentami we krwi.
Minęły ponad dwa miesiące od jednomeczowego zawieszenia za publiczne kwestionowanie decyzji trenerskich i od wyznania, że stracił “radość z gry”. Na parkiecie było to widać: pierwsze 12 meczów – procenty jak z muzeum koszykówki, akceptowalne w latach 40. i 50., kompletnie nie do obrony w 2025 dla gwiazdy. Powrót Moranta trafia w moment graniczny. Może zdecydować, jak “dostępny” będzie przed lutym.
Czy Morant jest jeszcze nr 1 w Memphis?
Pytanie brzmi: czy Ja jest jeszcze graczem nr 1 dla Memphis? W najlepszej wersji Morant to natychmiastowy napęd ofensywy, grawitacja w czystej postaci. Jest cień szansy, że odzyska formę i wyciągnie Grizzlies ponad bagno play-inów. Jeśli nie? A może jest za wcześnie na jego handel? Grizzlies powinni być cierpliwi. Atlanta oddała Trae Younga do Wizards za C.J. McColluma i Coreya Kispertа, ale to inne jabłka, inny sad.
Memphis jest dziesiąte na Zachodzie i raczej nie będzie palić mostów w środku sezonu. Offseason ma być lustrem. Kręcą się wokół .500 i są 3-7 w ostatnich 10 meczach. Ośmiu chłopa na injury raport i to jest mantra Memphis.
A teraz kubeł zimnej wody. Morant jest czołowym numerem na liście największych rozczarowań tego sezonu. Ciągła nieobecność + wyraźny spadek poziomu. 18 meczów w sezonie i ani razu więcej niż sześć z rzędu od marca 2023. Rywale przechodzą pod zasłonami bez wstydu, zabierają mu przestrzeń, a jego scoring i zbiórki są daleko od szczytu, jaki miał 2023 roku. W obronie? Minimalizm. Taki konceptualny performance: “a może by tak nie bronić”. On i Yoko Ono powinni razem dawać występ w przerwach.
Ostatnio zachowuje się lepiej. Może to punkt zwrotny. A może kolejny glitch przed następną kolizją – z trenerem albo rzeczywistością. Na razie żelazna passa to trzy mecze. Siedem brzmi jak science fiction.
Czy ostatecznie dojdzie do wymiany Moranta?
Prawda jest brudna i prosta: Grizzlies są chyba skazani na Moranta w tym sezonie. Hawks musieli oddać Younga ze względu na kończący się kontrakt. Memphis są świadomi tego, co sami dali Morantowi do podpisu.
A on? Na zmianę: zła obrona, zły rzut i brak zdrowia. Czuł się obco w ataku bez pick-and-rolli, a dziś nie jest już takim zagrożeniem po zasłonie jak trzy lata temu. Memphis musi wygrywać mecze. Ale dobrze byłoby też, żeby ktoś w końcu znalazł sposób, by Ja Morant znów wyglądał jak gwiazda, a nie jak drogi problem z kalendarzem urazów.
Nawet nie mam pojęcia, gdzie i za co/kogo można go w obecnej formie wysłać. Przyjęcie jego kontraktu i każdej opisanej powyżej słabości, będzie pokazem masochistycznej wiary w to, że ta wyświechtana fraza, jaką jest “zmiana otoczenia mu pomoże” naprawdę go odmieni i uleczy – zdrowie i psychikę. Kings nie wpiszę. Niech już mają weekend.


Dodaj komentarz