Przed trade deadline: DeMar DeRozan

To nie jest najbardziej gorące nazwisko przed trade deadline. Nie jest to ten moment, kiedy w studiach ESPN gasną światła, a paski na dole ekranu zaczynają pulsować jak serce po trzecim redbullu. A jednak.

DeMar Derozan zapisał się w historii NBA

Ostatnio DeMar DeRozan został 23 zawodnikiem w historii NBA, który przekroczył 26 tysięcy punktów w karierze. W lidze, która miele ludzi jak mięso w maszynce, a potem udaje, że nic się nie stało. Dziś jest 26 na liście wszech czasów i zaraz przeskoczy Kevina Garnetta, który skończył z 26 071 punktami. Brakuje mu 22 punktów, żeby zacząć dyszeć na kark Stephenowi Curry’emu. Tak. Dobrze czytacie. Szefu nie jest w TOP 20 w punktach all-time. Ale zostańmy przy Kevinie.

KG to gość, który krzyczał na ludzi, na kosze i na cały świat. Chodząca charyzma i takie tam. A DeRozan? DeRozan stoi obok. Zawsze stał i tak go zapamiętamy.

Siedemnaście lat w lidze. Sześć występów w All-Star. Bez fanfar, bez mitologii, bez tej całej narracyjnej masturbacji, którą NBA tak kocha. Gość od roboty. Typ, który nigdy nie był twarzą ligi, a mimo to przeżył kilka jej wersji. Jest jak stary bar w mieście, które dawno już sprzedało duszę deweloperom – nikt się nim nie chwali, ale wszyscy wiedzą, że jeszcze stoi i można tam chlapnąć piwko, albo pięć.

DeRozan w Sacramento

Miał odpocząć w Sacramento albo być wzmocnieniem tych nowych Królów, którzy umarli szybciej niż się narodzili. Mentoring, spokój, młodzi, zachody słońca i zero oczekiwań. No to mu najpierw wpakowali teen dramę z trenerem i rozgrywającym, a później na garb z powrotem wrzucili mu Zacha LaVine’a, jakby ktoś uznał, że warto jeszcze raz sprawdzić, czy ten piec faktycznie parzy. A potem dorzucili Westbrooka. Tak po prostu. Jakbyś do tonącej łodzi wrzucił silnik od odrzutowca, bo przecież “co może pójść nie tak”.

Z całych Kings – poza młodymi – to jemu kibicuję najbardziej, żeby się stamtąd wyrwał. Plemnik Sabonisa już mnie zmęczył. Ten cały “biały Randle”, wiecznie w pół drogi między gwiazdą a pretensją do bycia gwiazdą w meczach o coś. Może jemu też by zmiana miejsca pomogła, ale to już inna historia. DeRozanowi należy się ucieczka. Zmiana powietrza. Jak wyjście z zadymionego kasyna o szóstej rano, kiedy masz jeszcze żetony w ręku.

Ma 36 lat. W tym sezonie inkasuje ponad 24 miliony dolarów. A potem zaczynają się schody, NBA-owska poezja drobnego druku. UWAGA:

Sezon 2026-2027: 10 milionów gwarantowane. 12 milionów, jeśli zostanie All-Starem w 2025 lub 2026. 14 milionów, jeśli będzie All-Starem w obu tych latach. W pełni gwarantowany kontrakt, jeśli drużyna dojdzie do finałów NBA w 2025 lub 2026 i on zagra minimum 60 meczów sezonu regularnego. Albo w pełni gwarantowane wszystko 1 października 2027. Łączne bonusy: 3 miliony.

Warunki jak z umowy z diabłem – niby wszystko jasne, ale i tak wiesz, że na końcu ktoś cię sprytnie wydyma.

A na parkiecie? 19 punktów na mecz. 3,9 asysty. 3,3 zbiórki. 51 procent z gry. I najlepsze w karierze 36 procent za trzy. W wieku 36 lat. Kiedy liga mówi ci: “już dziękujemy”.

Czy DeMar DeRozan zostanie wymianiony?

I co z tym transferem?

NBA dziwnie zawraca. Jak pijany, który po trzeciej w nocy stwierdza, że jednak zadzwoni do byłej. DeRozan jest jak kwiat wyrastający na parkingu po apokalipsie: dalej trafia te swoje piękne, archaiczne półdystanse, jakby czas się na niego obraził, ale zapomniał go zabić. Ironia jego kariery polega na tym, że on cały czas stawał się lepszy: skuteczniejszy, mądrzejszy, bardziej kreatywny. A liga w tym samym czasie uznała, że jest reliktem. Muzealnym eksponatem. Gościem od rzutów, których już się nie bierze.

Tylko że ofensywa NBA znowu się trochę rozszczelnia. Mniej bezmyślnego pick-and-rollu na każdej akcji. Więcej tempa, izolacji, drive-and-kicków, kombinowania. Drużyny bez topowego talentu grają powyżej stanu, bo muszą. Miami, Hawks bez Trae, nawet Orlando (no sorry, ale Banchero i Wagner to mnie średnio grzeją) – wszyscy odkryli, że system jest fajny, dopóki się nie rozpada. A jak się rozpada, to potrzebujesz kogoś, kto weźmie piłkę i zrobi punkt.

Jak Rockets używają Kevina Duranta. Brzydkie, nieefektowne, ale skuteczne, chociaż przykład KD i obecne miejsce Houston w tabeli mogą uruchomić lawinę memów.

Hawks są dobrą miejscówką dla DeRozana?

Atlanta wygląda jak najlepsze miejsce? Jeżeli nie bierzemy pod uwagę walki o mistrzostwo. Paradoksalnie DeRozan mógłby tam pasować lepiej niż Trae. Hawks mogliby przez trzy kwarty jechać na nowej tożsamości z Jalenem Johnsonem, a potem wpuszczać DeRozana na końcówki, na brudne punkty, na te rzuty, których nikt nie chce brać. To nie byłoby sexy. Ale po latach taplania się w bagnach Bulls i Kings, on zasługuje na drużynę, która naprawdę potrzebuje tego, co potrafi.

Bo nie mam pomysłu na drużynę z aspiracjami mistrzowskimi, która sięgnie po jego obecny kontrakt. Pistons? Knicks*? Powrót do Raptors, którzy go zdradzili? Thunder? Spurs? Nuggets? Nic tu nie pasuje, nic się nie zgrywa. Mimo to, jeżeli ktoś z wyższej półki po niego sięgnie, to uchylę wyimaginowaną Fedorę w geście szacunku i zrozumienia.

Więc może rzeczywiście lepiej iść do takich Hawks i sczeznąć z godnością? Znając życie trafi do Memphis w pakiecie za Ja Moranta? To Kings, więc nic mnie nie zdziwi.

Nie mam na niego pomysłu, ale życzę mu wyrwania się z tego abstrakcyjnego obrazu nędzy i rozpaczy w Sacramento. Ucieczki z tej pocztówki z napisem “potencjał”, który nigdy nie nadchodzi. I jeszcze jednego aktu. Nie gwiazdorskiego. Weterana. Mistrza drugiego planu. Faceta, który widział już wszystko i nadal wychodzi na parkiet, bo ktoś musi zgasić światło na końcu.

*czy wiecie, że Mikal “pięć picków” Bridges podejmuje najmniej prób rzutów wolnych w NBA, wśród graczy, którzy spędzają na parkiecie więcej niż 33 minuty na mecz? Ściślej rzecz ujmując: 1.1 próby na mecz. Jak mnich na kwasie, który zapomniał, że linia rzutów wolnych w ogóle istnieje.

Opublikowano

w

,

przez


Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.